TeamLab Planets
3 listopada
Dzisiaj dzień przeniesienia się na nowe spanko, więc zabraliśmy wszystkie rzeczy ze sobą, ale kiedy szliśmy rano na metro, zobaczyliśmy kolejkę przed stadionem sumo. Okazało się, że jest jakiś event wrestlingowy. Poczytałem chwilę jaki to ma charakter i okazało się, że wrestling jest popularny a przynajmniej znany w Japonii, więc odnieśliśmy rzeczy do hostelu i poszliśmy popatrzeć. Czy było warto? Ciężko powiedzieć. Oprawa była fajna, ale same walki raczej średnio. Długo się rozkręcały, mało było akrobatycznych rzeczy, a zakończenia były mocno przeciągane.


Wróciliśmy się do hostelu po rzeczy i odwieźliśmy je do nowego miejsca. Tym razem śpimy w domu, gdzie nasz pokój to maty bambusowe na podłodze, na które rozwija się materac i tak się śpi. Jest jeszcze niska kanapa i szafa. Tutaj, jak i w hostelu, po wejściu do domu zdejmuje się buty i chodzi w kapciach.
Odpoczywalismy przez chwilę, a później poszliśmy na jedzonko i spacer po okolicy. Tym razem ramen, dla odmiany 🤭. Jedzonko było spoko, ale nie zamówiłem tego co chciałem, bo nazwy były podobne (shoyu vs shio) a ja zmęczony, więc skończyłem na czymś co najlepiej opisuje stwierdzenie rosół z makaronem 😔



4 listopada
Dzisiaj wczesna pobudka, bo zdecydowaliśmy się kupić bilety do teamLab planets. Dojechaliśmy na miejsce, kupiliśmy sobie śniadanie, które zjedliśmy w parku i poszliśmy się ustawić w kolejce. TeamLab to taki ogród doświadczeń, gdzie mieszają się doznania wzrokowe, słuchowe i dotykowe. Były trzy główne tematyki: woda, las i ogród.

Przed wejściem na pierwsza wystawę trzeba było zostawić wszystkie rzeczy w szafce. Przebraliśmy się w krótkie spodnie, bo woda w pomieszczeniach może sięgać do kolan i poszliśmy. Zaczynało się podejściem, którym spływała woda, a na końcu której był wodospad. Później w bardzo ciemnym pomieszczeniu szło się do kolejnej sali, która była jakby workami wypełnionymi piaskiem. Następnie były sale z iluminacjami świetlnymi, taki korytarz luster trochę, pokój w którym była woda do kolan, a po niej pływały projekcje ryb i wiele innych. Dużo było takich bajerów robiących efekt wow. Dużo też było uziemienia i było to bardzo satysfakcjonujące. Mam więcej nagrań niż zdjęć, więc dużo tutaj nie dodam.

Druga duża sala była o tematyce leśnej, było tam więcej interakcji, pokój z grami na wielkich ekranach dotykowych, gry ruchowe Było też malowanie po kształcie, gdzie rysunek następnie był skanowany i latał po wielkim ekranie. My pomalowaliśmy delfina z napisem “tylko kielecki”. Była też sala gdzie “polowało” się na wymarłe zwierzęta przy użyciu specjalnej aplikacji i wiele innych atrakcji w tym klimacie.



Ostatnia duża sala to ogród orchidei, które automatycznie przemieszczały się góra dół, tak jakby “uciekając” przed ludźmi w zwolnionym tempie. Byliśmy w całym obiekcie tylko 3h, ale było bardzo intensywnie i mega polecam to miejsce.



Później podjechaliśmy na tsukemen, czyli ramen gdzie dostaje się małą miskę gęstego ramenu i dużą miskę zimnego makaronu, który następnie macza się w gorącym wywarze. Po zjedzeniu makaronu, dolewa się wrzątek do małej miski i wyjada resztę zupy. Fajne doświadczenie, ale wolałbym żeby makaron był trochę cieplejszy, bo pod koniec danie już wcale nie było ciepłe.
Udaliśmy się następnie na stację metra w stylu Harrego Pottera.



Podeszliśmy w okolicy na zimną matcha latte i taiyaki, czyli taki deser w kształcie rybki z ciasta naleśnikopodobnego ze słodkim nadzieniem z czerwonej fasoli.

Zrobiliśmy zakupy kolacyjkowe w tanim markecie, a było to sushi, sałatka i serniczek. W każdym sklepie mają tutaj zapakowane sushi w bardzo przystępnych cenach, a także podgrzewane półki z gorącymi napojami: głównie kawą i herbatą. Myśle, że po wyjeździe z Japonii napisze takiego posta z podsumowaniem rzeczy, które wyróżniają ten kraj na tle innych. Jest już wiele takich artykułów w internecie, ale chciałbym się podzieliś swoimi przemyśleniami.
