Nara
17 listopada
Dzisiaj wstaliśmy wcześnie rano, żeby pojechać do Nara. Wygenerowałem jakiś plan przy użyciu czata GPT, ale okazało się, że nie do końca to zadziałało.
Nie za bardzo mieliśmy gdzie zjeść śniadanie, bo wszystko na naszej trasie pozamykane, a nie kupiliśmy nic przed wyjazdem, więc musieliśmy trochę pochodzić za jedzeniem. Pierwsza atrakcja, czyli dom kupiecki, do którego można wejść za darmo, była też dzisiaj nieczynna.



Poszliśmy w końcu do seven eleven i tam kupiliśmy śniadanie. Następnie do świątyni Kofuku-ji. Sławna z kilkupiętrowej pagody (taka wieża), obecnie zabudowanej blaszanym hangarem z okazji remontu 🤷♂️ Obeszliśmy wszystkie płatne części, czyli dwie świątynie i jedno muzeum z eksponatami. We wszystkich tych miejscach były głównie figury.




Następnie wracaliśmy przez Nara park, słynący z jeleni. Niezbyt mi się podobało to miejsce, bo poczytałem sobie o jego etyce. Mimo, że jelonki żyją w centrum miasta między ludźmi i sprawiają wrażenie oswojonych, to nie powinno się ich dotykać, co wielu turystów robi. Mimo, że jelenie nie uciekają, to ich zachowanie wskazuje, że im się to nie podoba i generuje stres. Ludzie je dokarmiają, co może negatywnie na nie wpływać poza sezonem turystycznym, jeżeli oduczą się same znajdować pożywienie.



Dodatkowo miałem zły dzień i niezbyt dobrze działał na mnie turystyczny gwar, więc byłem marudny. Kiedy szliśmy w kierunku pawilonu ukimido, czyli drewnianej konstrukcji na wodzie, było trochę lepiej. Mniej ludzi i więcej zieleni 🤗



Naszym kolejnym punktem było Kasuga Taisha, czyli świątynia ulokowana w odwiecznym lesie. Pochodziliśmy po nim bez większego planu i po pewnym czasie stwierdziliśmy, że czas wracać. Do świątyni już nie wchodziliśmy, bo była biletowana. Po drodze na stację zgarnęliśmy jeszcze takoyaki i bułeczkę melonową. Bardzo słodka i nie kojarząca się w smaku z melonem ani trochę 😅 Poczytałem później i z owocem ma wspólny tylko wygląd, chociaż dla mnie tak średnio 🤷♂️





Kiedy przyjechaliśmy do Osaki, szukaliśmy jakiegoś jedzenia, ale nie chcieliśmy nic smażonego, więc w końcu wylądowaliśmy na ramenie. To był chyba najgorszy ramen w moim życiu. Tak tłusty jakby ktoś wrzucił kostkę smalcu do rosołu 🤢
