Kwiecień 2025
Kwiecień roku 2025 przyniósł ze sobą następujące wydarzenia
Walencja
Mimo całego tygodnia w tym mieście, tylko trzy razy udało się cokolwiek zrobić. Pierwszy dzień po przylocie poszedłem sobie na ściankę, która była duża i świetnie wyposażona. Wielkościowo, to takie 5 krakowskich i nawet przez myśl mi przeszło, że mógłbym sobie tutaj przyjechać na kilka miesięcy trenować. Kolejne dni upłynęły w łóżku, bo Europa przywitała mnie przeziębieniem. W weekend wyskoczyłem z ziomeczkami na treking, chociaż nie wiem czy nie zaliczyć tego do kategorii błędów, bo byłem półprzytomny 🙈. Ostatni dzień przed wylotem do Polski, kiedy czułem się jako tako przeznaczyłem na spotkanie się ze znajomymi. Trochę intensywnie się zrobiło, bo miałem dużo planów i nie udało się wszystkiego ogarnąć 😭



Rysianka
Wybrałem się ze znajomą na Rysiankę i była to przyjemna widoczkowa trasa. Byliśmy świadkami nagrywania video przez jakiś zespół muzyczny i fajnie było zobaczyć polski folklor po tak długiej nieobecności w domu. Zrobiliśmy też objazdówkę po okolicznych bunkrach, które były umocnieniami przeciwko nazistom w 1939 roku. Padły po kilku dniach, ale zachowały się w bardzo dobrym stanie. W jednym z nich w Węgiesrkiej Górce zrobiono muzeum, ale niestety kiedy tam byliśmy to było zamknięte, najprawdopodobniej przyjechaliśmy za późno. Lubię mieć kontekst historyczny miejsc które odwiedzam.








Slackline
Fajnie było zobaczyć ziomeczków i poćwiczyć wstawanie na taśmie. Po Suesce czuję dużo więcej zrozumienia dla tego elementu, i że sukces na highline jest na wyciągniecie dłoni. Teraz tylko czekać na lepszą pogodę i na to, żeby w końcu dorwać się do jakiejś linii. Kupiłem sobie też zestaw do longa, żeby ćwiczyć na węższej i dłuższej taśmie.
Dom i Święta
Nieszczególnie lubię spędzać święta w domu, ale po pół roku nieobecności w kraju miałem nadzieję, że będzie lepiej. Było, ale cztery dni zdecydowanie mi wystarczyło, tym bardziej że z lotniska jechałem do rodziców (półtora tygodnia wcześniej), więc nastąpiła znaczna kumulacja czasu spędzonego w domu.



Wspinanie
Wspinaczkowo bez szału. Zacząłem powoli pracować nad palcami, żeby je wzmonić. Byłem raz na baldach i było bardzo spoko, ale ogólnie czuję że potrzebuje wzmocnić core i się rozwspinać na prostych rzeczach. Spotkałem się też ze znajomą poznaną podczas wyjazdu przez instagrama i raz poszliśmy na rower, a kolejnym razem uczyłem ją podstaw wspinania, od prowadzenia po wielowyciągi

Lubań
Krótki, aczkolwiek przyjemny treking na Lubań z ziomeczkiem. Byłem tam pierwszy raz i widok z wieży widokowej bardzo fajny. Jedynym mankamentem była pogoda - zimno i wiało.

