Krabi
14 stycznia
Rano kąpanie się w morzu, a później tranzyt do Krabi.
W Krabi meldujemy się w naszym hotelu i idziemy do świątyni, która jest nieopodal. Śpimy dokładnie w tym samym hotelu, w którym byłem 7 lat temu i zaskakuje mnie jak dobrze pamiętam okolice.
Pamiętam gdzie jest dobry masaż i gdzie jest jedzonko nad morzem, czyli wszystkie najważniejsze rzeczy 😀









15 stycznia
Dzisiaj rano siłownia, a później basen w hotelu. Pozapisywałem się już na zawody i eventy wspinaczkowe i pasuje trochę nadrobić formę. Cały poprzedni rok był bardzo słaby wspinaczkowo i chciałbym żeby w tym było zupełnie na odwrót.
16 stycznia
Wieczorem mam rozmowę o pracę, więc wzięliśmy sobie poranne lekcje gotowania. W tej samej szkole, w której byłem 7 lat temu. Z godzinnym opóźnieniem zostaliśmy odebrani z hotelu i zawiezieni na miejsce. Wygląda inaczej niż wtedy, ale atmosfera jest podobna (dużo suchych żartów) i program mniej więcej ten sam.


Zaczęliśmy od zrobienia pasty curry (ja wybrałem panang). W moździerzu rozrobiłem ostre papryczki z pieprzem, kuminem, kurkumą, czosnkiem i lemongrassem.
Później pokrojenia składników na wszystkie dania: ja wybrałem zupę z kurczakiem, sałatkę z ogórkiem, pad thaia i panang curry.
Z rzeczy, które chciałbym zapamiętać, to lepiej jest roznieść lemongrass nożem do zupy niż kroić, bo uwalnia mega dużo aromatu.
Mam też obserwację, że makaron do pad thaia był robiony niezależnie w sosie i dopiero potem dodawało się resztę składników. Mam wrażenie, że ostatnim razem było inaczej i że sos wlewało się do wszystkiego. Tym razem sos był też rozwodniony i używało się pasty z tamaryndowca zamiast soku/koncentratu. W każdym razie, moim najlepszym pad thaiem w życiu jest wciąż ten sprzed 7 lat. Ten, dzięki któremu zacząłem go też robić okazjonalnie w domu.


Kolejna ciekawostka, to jak postępuje się z ostrą papryczką. W zależności od tego jak bardzo jest zgniecione (najlepiej os trony dupki), tak ostre będzie danie, dlatego że to nasionka nadają ostrość. W tym przypadku wykorzystaliśmy to tylko podczas gotowania zupy.
Każdą potrawę można było zrobić nieostrą. Wystarczy pominąć papryczki.
Jedyny problem z lekcjami gotowania, to ilość jedzenia jaką się wyprodukuje 😅 Nie udało się wszystkiego zjeść, mimo usilnej próby tego dokonania.

.jpg)
Wieczorem nalała mi się woda do zatok na basenie, bardzo się podrażniły i zaczął boleć mnie brzuch, więc już nigdzie nie wyszedłem i nie miałem ochoty na nic do jedzenia.
17 stycznia
Dzisiaj płyniemy na Railay na jedyny dzień wspinania skałkowego w Tajlandii. Wybrałem sektor, na którym zaczynałem wspinanie w skałkach 7 lat temu. Pamiętam, że było dużo łatwych dróg i chciałem żeby Magda się coś powspinała. O godzinie 8.30 podjechał po nas transport, wziął na na molo i w okolicach godziny 10 byliśmy już w sklepie wspinaczkowym, skąd wypożyczyliśmy sprzęt na 4 godziny. Kosztowało nas to 1000 THB.

Nie pomyślałem o tym, żeby wspinać się po tej samej drodze, więc ostatecznie tego nie zrobiłem. Bazując na topo wybrałem na pierwszą drogę, jedną obok niej. Tam zawiesiłem wędkę i asekurowałem Magdę.
Później wyrównałem swoje porachunki, dodając extension i od razu dwie kolejne drogi obok (nie były zbyt długie, ale ostatnia miała dosyć rzadkie przeloty). Myślę, że ten sektor w porównaniu z innymi nie wyróżnia się jakoś szczególnie, ale nie było tłumów i był w cieniu, więc na jednodniówkę idealnie.
Wracając wstawiliśmy jeszcze do Diamond Cave, a później odnieśliśmy szpej do sklepu.






Poszliśmy na plażę, później na jedzonko, potem pod inne sektory wspinaczkowe i o 17 zameldowaliśmy się na molo, skąd wróciliśmy do Krabi i następnie naszego hotelu.



Fajnie było dotknąć skałki, ale brakuje mi bardzo i rutyny wspinaczkowej i takiego wewnętrznego spokoju, że mam dużo czasu i na rozwspin i na spróbowanie czegoś trudniejszego. Staram się bardzo, żeby robić dużo i wrócić do formy, ale priorytetem jest utrzymanie się bez kontuzji i bezpieczne rozwspinanie. Za kilka dni wracamy do Polski, w środku sezonu zawodniczego i planuje brać udział w zawodach, ale muszę pamiętać o tym, że moje ma jeszcze dużo do zaadoptowaniu po tak długim czasie urazów i braku regularnego wspinania.
18 stycznia - 20 stycznia
Ostanie dni wyjazdu krążą wokół powrotu. Relaks nad basenem, siłownia, masaż, jedzonko. Dodatkowo zaczynam się przygotowywać do kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej. Nic szczególnego w te dni się nie dzieje.