Klong Root
12 stycznia
Dzisiaj rano poszliśmy na plażę z dmuchanym materacem, później coś zjeść i o 17 pojawiliśmy się przy naszym pierwszym hostelu, gdzie wzięliśmy sobie sunset kayaking.

Zostaliśmy zabrani do nazwijmy to otwartego mini busika. Byliśmy pierwszym przystankiem i po drodze do innych hoteli dwukrotnie zatrzymaliśmy się, nasz kierowca gdzieś poszedł na kilka minut, a potem wrócił bez nikogo. Dziwne to było bardzo. W końcu podjechaliśmy jeszcze do dwóch hoteli skąd zabraliśmy ludzi i pojechaliśmy za miasto. Spodziewaliśmy się, że to będą kajaki na morzu, ale jednak wszystko wskazywało na to, że skończymy na rzece. Po drodze zostawiliśmy jedną parę na karmieniu słoni i dojechaliśmy do punktu docelowego.

.jpg)

Kajaki były na zalewie, spod którego wyrastały drzewa i wystawały pnie ściętych drzew. Interesujące doświadczenie, ale nie czuje potrzeby powtarzania tego. Najpierw płynęło się do lasu, na końcu którego był “emerald pool”. Chwilę wcześniej było też miejsce do kąpania się, ale trochę tricky, bo w miejscu przez które przepływało się kajakiem. Na początku nasz przewodnik popłynął przodem i kiedy dopłynęliśmy do miejsca do pływania, zamotaliśmy się trochę i zrobiliśmy kółko.



Nie chcieliśmy pływać, więc powiedzieliśmy naszemu przewodnikowi, że wracamy na początek, gdzie było rozlewisko i tam sobie popływamy. Ogólnie to ciężko się pływało, bo łatwo się było zawiesić na jakimś pniaku podwodnym i raz zajęło nam kilka minut zanim się odwiesiliśmy.




Po kajaczku dostaliśmy owoce i zostawiliśmy odwiezieni do naszego punktu startowego, w którym zostawiliśmy plecak. Gdybyśmy go tam nie zostawili to pewnie oszczędzilibyśmy półgodzinny spacer do naszego hotelu 😅
13 stycznia
Dzisiaj dłuższy spacer po plaży, bo to nasz ostatni cały dzień w Ao Nang.




